poniedziałek, 16 stycznia 2012

Landschaft...

...a raczej lanszafcik. W pierścionku. Filcowany na sucho. Inspirację znalazłam w przecudownych broszkach Lisy Jordan.
Jak dróżdżówka? Upieczona? Zjedzona?
A pamiętacie o wysłaniu SMS-a na konkurs Blog roku 2011? Informacje w bocznym pasku >>>





Pozdrawiam ciepło! :-*

hbmk

18 komentarzy:

  1. oooo mistrzyni! niesamowity!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. ale cudny!!!! Nie dość, że forma niespotykana to jeszcze piękny wzór!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. it is so tiny and beautiful!i like your cute felts!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale cudeńko Ci wyszło...jestem pod wrażeniem.:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem pod wrażeniem, to jest niesamowite!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nigdy nie widziałam filcu w tak cudownej formie. Jestem pod ogromnym wrażeniem!

    OdpowiedzUsuń
  7. ojejku, świetne wspomnienie lata!

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję, za każde słowo pozostawione tutaj! ...dodają mi skrzydeł!

...czyli wszystko co wyszło spod Kasinych rączek...